Zimowe przebudzenie-Polski Teatr Tańca z wizytą w Krakowie

Kwiecień 7, 2010

Podczas jednego z marcowych wieczorów w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie odbył się pokaz dwóch spektakli Polskiego Teatru Tańca. Pierwszym z nich była zamykająca cykl spektakli Cztery Pory RokuZima – Silent Sleep w choreografii Norweżki – Gunhild Bjørnsgaard, drugi to stworzona w 2007 roku Wiosna – Effatha Ewy Wycichowskiej.

Premiera Zimy odbyła się w styczniu bieżącego roku. W spektaklu biorą udział Norwegowie: tancerka i śpiewaczka operowa Silje Akter Johnsen, saksofonista grający na żywo – Rolf Erik Nystrom oraz polscy artyści – tancerze Polskiego Teatru Tańca: Małgorzata Mielech i Szymon Halik.

Spektakl Zima – Silent Sleep okazał się być obrazem nieco odbiegającym od oczekiwań polskich widzów. Zbyt sugestywnie zadziałał tytuł choreografii. Nasz – społeczny obraz świata kazał nam oczekiwać zasp śniegowych, wyrazu zbiorowej niechęci i niezadowolenia oraz niecierpliwego oczekiwania na słońce.
Tymczasem zapomnieliśmy o tym, że choreografem spektaklu jest Norweżka, w której kraju zima może mieć zupełnie odmienny charakter, a ludzie – zasadniczo różniącą się od polskiej- mentalność oraz, co może najważniejsze, istotną inspiracją w tworzeniu choreografii stanowiło osobiste doświadczenie artystki.

Jaki byłby ten spektakl w odbiorze gdyby zabrakło sugestywnego tytułu?

Widzimy czterech tancerzy ubranych na czarno, skupionych na swoich ciałach, myślach i uczuciach. Każdy z nich wyraża na swój sposób stan ducha, w jakim się znajduje – poprzez ruch, muzykę czy śpiew. Ich własne myśli pochłaniają ich w stopniu absolutnym- sprawiają wrażenie ignorujących widzów.

Od czasu do czasu drogi tancerzy przecinają się – niby przypadkowo wchodzą oni w relację – łączącą, uzależniającą bądź odpychającą. Na scenie pojawia się saksofonista – który podąża swoją improwizowaną ścieżką sceniczną. Ważny jest również śpiew jednej z tancerek – bardziej drażniący ucho niż przyjemny w słuchaniu – śpiew wnętrza. Na scenie od czasu do czasu pojawia się mała dziewczynka – dopełniająca kolejne zastygłe obrazy sceniczne, prowokująca do myślenia, skłaniająca do procesu rozumienia i interpretacji.

Spektakl okaże się być dla każdego z nas historią o zimie, gdy uświadomimy sobie jakie zachowania towarzyszą nam w oczekiwaniu na wiosnę i jak trafnie te zachowania są pokazane na scenie. W oczekiwaniu na wiosnę zbieramy myśli, załatwiamy zaległe sprawy, próbujemy uporządkować swoje życie – przygotowujemy się do nowego rozdziału, do zasadniczej części naszej egzystencji. To wiosną wyjdziemy do ludzi, chętniej spotkamy się ze znajomymi, zwiedzimy nowe miejsce, doznamy więcej emocji, wypełnimy ciało radością. W tym czasie ludzie decydują się na radykalne kroki – zmieniające ich życie – wiosną dzieje się życie!

Póki co – podczas trwania zimy – prowadzimy dialog z samym sobą, czyścimy grunt, układamy myśli, docieramy w te nawet najbardziej bolesne miejsca naszej przeszłości, chłodno analizujemy uśpione rozmowy, sytuacje, wydarzenia, które mocno tkwią w pamięci. Przyglądamy się tym zamarzniętym obrazkom z naszego życia zamkniętym w otoczce grubej warstwy lodu.

Bjørnsgaard przyrównuje ten zimowy okres do snu przychodzącego do nas cichą nocą, podczas którego mimowolnie rozgrywa się w naszej głowie rachunek sumienia. Budzimy się z poczuciem oczyszczenia, z nową energią i spokojnym sumieniem wchodzimy w kolejny dzień

Premiera spektaklu Wiosna – Effatha odbyła się w 2007 roku. Jak określa choreografię jej twórczyni – Ewa Wycichowska – jest to projekt choreograficzno-multimedialny przypominający widzom o prostych prawdach i regułach odwiecznie obecnych w przyrodzie. W spektaklu bierze udział ośmiu tancerzy Polskiego Teatru Tańca. Akompaniamentem tanecznej ekspresji oglądanej na scenie jest muzyka Jacka Wierzchowskiego, a także utwór Dettingen Te Deum nr 17 G.F. Haendla.

Tancerze biorąc udział w rytualnym akcie przemiany przedzierają się tym samym przez osnowę zimy. Tworząc zamknięty krąg skupiony na poszukiwaniach życiodajnej siły bezwzględni „oprawcy” zimy składają jej w przebłagalnej ceremonii cielesną ofiarę.

Ciało jednej z uczestniczek magicznego obrzędu zostaje wystawione na próbę zmierzenia się z niezłomnym zimnem świata. Zamrażająca zmysły i uczucia zima każe uczyć się jej na nowo podstawowych umiejętności życiowych, odbiera siłę, wolę, chęć walki. Do kolejnej rundy rozgrywanej na ringu miłości i nienawiści, dobra i zła, osamotnienia i bliskości, życia i śmierci popychają ją zdradzieckie dłonie współbraci.

Magiczny taniec przepełniony pierwotnymi instynktami, rytualnymi zabiegami, grozą i wypełniającą po brzegi cielesności radością – wabi i odstrasza, nęci i odpycha, lawiruje na granicy dwóch przeciwstawnych światów. Emanuje siłą kruszącą lód, napełniającą nadzieją, popychającą do świata wiosny – krainy odwagi, miłości i życia.

Ofiara zostaje poświęcona, ceremonia dobiega końca – taneczne modły przebłagalne zostają wysłuchane. Święta, życiodajna woda pojawiająca się na scenie jest symbolicznym otworzeniem się świata na powtarzający się, cykliczny okres wiosny – czas powstawania, wzrastania, budzącej się nadziei, czas narodzin każdego z nas na nowo.

Wizyta Polskiego Teatru Tańca w Nowohuckim Centrum Kultury zbiegła się w czasie z okresem klimatycznego „przejścia”. Widzowie oglądający następujące po sobie dwa spektakle: Zima i Wiosna przechodzili właśnie z krainy zimna i chłodu do świata wiosny – zadomawiającej się powoli w myślach i ciałach.

Dwie zaprezentowane choreografie można więc było odczytać jako całość w kontekście panującej aury bądź w kontekście ważnego dla chrześcijan nadchodzącego okresu świątecznego, ale także we wszystkich tych kontekstach, które w sposób naturalny nasunęły nam się na myśl podczas oglądania spektakli.

tekst: Monika Szylar




Dodaj komentarz

*
Dotyk
Sidi Larbi Cherkaoui
Piksel
Kadr z filmu "Pina"
John Malkovich
Merce Cunningham